środa, 20 lutego 2013

Oblicza Integracji



Integracja temat rzeka jedno z tych  z tych zagadnień, o którym wszyscy wiedzą wszystko. Niezależnie od punktu widzenia. Media inaczej, władza inaczej… Ale czy ktoś się zastanawiał, co o tym myślą  szarzy obywatele?


Urodzona pod szczęśliwą gwiazdą, Tak, chyba  mogę powiedzieć o sobie. Ktoś pewnie zapyta czemu? Przecież masz nie do końca sprawne nogi Ale czy to właśnie te dolne partie ciała świadczą tylko o naszej sprawności, lub jej braku? Pytania z cyklu  Dlaczego? Co się stało? są  zazwyczaj na pierwszym spotkaniu  i to nie zawsze. Zazwyczaj ludzie po rozmowie  już widzą, że intensywnie żyje pomimo mojego hmm  nazwijmy to bagaż, którym mnie obdarowano wraz z przyjściem na ten świat. Chodzi tu o nieco inne postrzeganie. Jedna z zaprzyjaźnionych terapeutek powiedziała mi kiedyś   „Ty tylko nie chodzisz, ale z tym można współistnieć i nauczyć innych."
Więc uczę. Nawet teraz, nie będąc już pacholęciem.  


Staram się pokazywać swoją normalność przy każdej okazji, bo przecież zawsze jest czas na naukę. W liceum , czy na studiach nie miałam żadnej taryfy ulgowej :-P bo czy „ulgą” można nazwać odpowiadanie z głowy zamiast „swobodnego” pisania, które wiązało się w wielu przypadkach z tak zwanymi gotowcami, musiałam czasem polegać wyłącznie na własnej wiedzy, a z tym bywało różnie:-)… Mimo wszystko dziś z rozrzewnieniem wspominam tamte czasy, ponieważ trafiam na fantastycznych ludzi. Teraz też tak jest.  



\\
Z trenerem oraz najlepszą wolontariuszką
Pierwsze, pozaszkolne próby podejmowałam już siedem lat temu. Na lekcjach tańca.  Byliśmy, dla siebie z trenerem i jego małżonką – najlepszą wolontariuszką spotkaną w dotychczasowym  życiu niczym  czyste karty gotowe do zapisania naszej wspólnej opowieści.

Nasza relacja przeniosła się również na grunt prywatny  i kiedy widzę ich dzieciaki, szczególnie córeczkę jak się rwie do pchania pojazdu cioci to, aż serducho rośnie, ponieważ czym skorupka za młodu… 

 Teraz ja pcham ciocię
Ale o tym media coraz rzadziej ciszej, a szkoda, bo pomijają jedną z najpiękniejszych odsłon Integracji - Odsłonę ludzką.




piątek, 8 lutego 2013

Pierwszy, domowy przystanek Live Trax'owy



Gdy zbliżają się moje urodziny najbliżsi, już doskonale wiedzą, jaki prezent ucieszy mnie najbardziej. Jest prosty,  a zarazem piękny, Stosunkowo przystępny cenowo,  ale dla mnie bezcenny głosowo. Głos tutaj na kluczowe znaczenie. Niemalże wszystko było ustalone. Pozostało  tylko czekać na dobór miejsca i czasu świętowania. Wybór padł na wrocławskie Zaklęte  Rewiry Był to pierwszy show z cyklu „Live Trax”, solowej, tegorocznej trasie Maćka, a może raczej ukochanego głosu, który nosi to imię. Wiedziałam, że po prostu muszę tam być  bez względu na trudności, jakie napotka mój towarzysz. Przecież, gdy się barrrdzo czegoś chce…
Maciek Balcar
Live  Trax  Tour
Wrocław
Emocje z każdym dniem rosły ma sile. Choć prowadziłam w miarę normalny tryb dobowy szkoła, praca itd, to skrycie na coś liczyłam. Sama nie wiedziałam jeszcze wtedy właściwie na co:-). Zagadkę rozwiązała nocna audycja radiowa. Pamiętam, jak dziś. Było parę minut po 12, kiedy usłyszałyśmy  z Justyną pierwszy wers, a później całą historię. Ciemno, cisza wokół, a mi serce mocniej zabiło… 

Tak, to proszę. Zagraj to u nas


W dniu koncertu od razu towarzysza przywitali jego najwięksi wrogowie – schody.  Ale troszkę dalej schowana była winda.  Ekspresowy, wjazd równie szybkie zakupy, i wreszcie to na co czekałam od grudnia. Oczy mi się śmiały na widok znajomej, tak bardzo lubianej przeze mnie osoby, która, cierpliwie czekała na swój czas, bo był jeszcze suport.
Maciek wszedł wreszcie na scenę i przeniósł mnie w cudowny świat. Byłam w siódmym  niebie. Ta wspólna zabawa ciepło i rozwiany, rozpuszczony włos i… nagle „Małe rzeczy” – song usłyszany w radiu. Magia
Niestety okrutny czas zwiastował finał imprezy „Stop” na bis usłyszane przez siostrę… Koniec koncertu…  
Nie wiedziałam, czy czekać dalej. Nazajutrz miałam szkołę, a ekipa Chorzów. Muzycy z Nie – ba zwijali kable.  Zaryzykuję. Chociaż kilka minut. Stanęłam z prawej strony sceny. Patrzyłam, jak ukochany głos rozdaje autografy innym w jakimś pomieszczeniu uśmiechnięty, a ja nie mogłam tam wejść przez jeden schodek . Opatrzność zesłała mi wtedy Mąkę, którego poprosiłam o przekazanie mu informacji. 
Parę minut później usłyszałam „Cześć Ewa”.  Gdybyście wiedzieli, co ja wówczas poczułam. Nie było żadnego zniecierpliwienia, a przecież było już dość późno. Był przemiły,  taki po prostu Maciek, aż się nie chciało odchodzić. Podpisał płyty i zdjęcia urzeczywistniając pewien plan.Wyrażał setlistowe wątpliwości. Szczerze? Nie miał racji.
Jak zetrzesz autografy z płyt poprawimy, jak się zobaczymy
Najwcześniej w Szczawnie.
Naprawdę? Więc do Szczawna :-)
Ukoronowanie muzycznego wieczoru
Już odliczam dni

sobota, 26 stycznia 2013

Świat tańca


Odkąd pamiętam moi najbliżsi starali się ,abym wiodła bardo zbliżone życie do moich pełno sprytnych rówieśników. Chodziłam na zajęcia  z języka angielskiego, malowałam w MDK’u. Słowem dotykałam wszelkich  form życia. Niestety jedne z nich były dla mnie zamknięte i co gorsza, nie do otwarcia,,, która z nas nie chciała choć raz w  życiu zatańczyć Walca, czy Rumby?
Któregoś dnia wybrałam się na targi sprzętu rehabilitacyjnego. Gdy tak przechadzałam się po hali, nagle moim oczom ukazał się niesamowity widok… Niby zwyczajna para taneczna, ale tancerka była osobą poruszającą się za pomocą czterokołowego znajomego,
Już następnego dnia, pod wpływem obejrzanego duetu, werbowałam Internet w poszukiwaniu klubu tanecznego. Po raz kolejny dostałam swoisty policzek. Żaden z Wrocławskich się tym nie zajmował. Dodatkowo  do takich formacji przyjmowano głównie osoby po wypadkach itd…
Marzenie umknęło bezpowrotnie.
Na obozie letnim znajoma poinformowała, że ponownie rusza grupa taneczna zainicjowana przez grupę zapaleńców przy moim stowarzyszeniu.
W pierwszym odruchu włączyła się nutka ostrzegawcza. 
Po co mi to teraz? Już prawie to w sobie zabiłam.
„Prawie” czasem sporo zmienia.
Taniec na  XV leciu stowarzyszenia
29.11.08
Stąpałam po kruchym lodzie, ale ja nie ja jedna.. Byliśmy grupą, więc albo  wzbijemy się razem na wyżyny , albo wrócimy na tarczy. Czas udowodnił, że jednak to pierwsze.
Co mi dały te zajęcia?
Nauczyłam się wymarzonego tańca i z integrowałam się
Ale o tym wkrótce... :-)

piątek, 11 stycznia 2013

W świecie grafiki, czyli...

Odkąd przed czternastu laty w mojej podświadomości na stałe zagościło łączę internetowe mój tamtejszy świat bardzo się zmienił.
Przeglądając kolejne serwisy, ich budowa zaczęła mnie fascynować od swej strony graficznej, bo to było właśnie indywidualne wśród wielu takich samych /tematycznie rzecz jasna :-P stron/. Aby zaspokoić swą niebywałą ciekawość szukałam informacji...
Któregoś dnia całkiem przypadkiem, zobaczywszy mojego brata, w trakcie obróbki graficznej jakieś fotografii nieśmiało poprosiłam go o zainstalowanie używanego właśnie programu.
Zainstalował i przepadłam
Tworzyłam swoje pierwsze dzieła, zmieniałam, a z czasem zaczęłam "pokazywać"w sieci. Może  to nie były arcydzieła, ale ćwiczyłam rękę, zdobywałam doświadczenie i... pojawiła się oferta pracy...

Kartka DL
jeden z moich projektów
strona zewnętrzna i wewnętrzna
Po krótkim zastanowieniu przyjęłam ofertę.
Wiadomo jak jest dzisiaj z pracą tym bardziej z towarzyszami, takimi jaki mój


Projekt nr 2

Niestety ze zleceniami krucho, więc jakby ktoś coś to ja chętnie


niedziela, 6 stycznia 2013

Wzajema pomoc

Okres zimowy zawsze wzbudza w  człowieku chęć pomocy drugiemu być może słabszemu bliźniemu.
Już od listopada  do oczu  i  uszu dobiegały pierwsze dźwięki i wizualizacje znanej już od lat hmm... "formacji muzycznej" pomagającej najsłabszym, często nowo narodzonym.
Pierwsze założenie, które zrodziło się wówczas w mej głowie:
Pójdę sobie na wrocławski ryneczek wrzucę moneciaki do kilku puszeczek, a w zamian posłucham dobrej muzyki i... w jakimś minimalnym stopniu pomogę innym.
Plany planami, ale jak to z nimi bywa,  życie potrafi je weryfikować.
Czasem wręcz bardzo zaskakująco.
Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj, choć minęło już ładnych kilka lat.
Podczas luźnej rozmowy kumpel poinformował mnie, że jego znajoma jest w sztabie werbującym wolontariuszy. Znając  jego zamiłowanie do niesienia wsparcia przeczuwałam, co lada moment może mi oznajmić. On jednak chciał, żebyśmy oboje zostali wolontariuszami...
Identyfikator 11 finału WOŚP

Wtedy odezwała się we mnie nutka, zdrowego rozsądku.
Próbowałam go odwieźć od tego pomysłu argumentując, iż z moim  czterokołowym towarzyszem nie dam rady samodzielnie zbierać datków do skarbonki. Obalał go twierdząc, że damy radę w tandemie pomimo że mielibyśmy indywidualne, ponumerowane, wośpowe puszki...
Ten pomysł wydał mi się na tyle szalony, że postanowiłam spróbować wcielić go w czyny...
Chciałam jednak naturalnej selekcji, a nie identyfikatora po znajomości...
Postanowiliśmy pójść na kompromis.... ja nie marudzę, on cierpliwie czeka...
Gdy już trzymałam w rękach plakietkę z osobistym zdjęciem... niesamowite uczucie
Dlaczego pisze o tym teraz? Za chwilę, niemalże w dziesiątą rocznicę "mojego" grania rusza kolejny finał...
Pomóżcie proszę.
Każda pomoc się liczy.